kochaj życie!

Kiedyś blogi były pamiętniczkami.

Nie umiem w życie

Założyłam tego bloga wcale nie po to, by udowadniać swój profesjonalizm w jakiejkolwiek dziedzinie życia, ale poopowiadać historie, z których ja i Wy moglibyśmy wyciągać wnioski. Albo, żeby tak po prostu pogadać sobie o codzienności, o książkach i filmach, które otworzyły jakieś drzwi w mojej głowie, o spotkaniach, relacjach, rozwiązywaniu problemów pierwszego świata. Koniec z próbowaniem rzeczy, których nie czuję i nie kumam. Od teraz będzie to miejsce z lekcjami: odrobionymi i tymi, które jeszcze wiele nas nauczą, albo nie zmienią nic poza zapchaniem czasu, kiedy w kolejce na pocztę będziecie czekać po odbiór paczki, bo listonosz znów zostawił awizo, mimo że byliście w domu cały dzień.

Czasem są takie dni, że chciałoby się zgłosić nieprzygotowanie, usiąść w ostatniej ławce i cichaczem podjadać czekoladę, a inni niech trudzą się nad wykonywaniem zadań. O tym też sobie pogadamy, bo niestety, żyćko nie jest lekcją matematyki, a jeden plus jeden mało kiedy po zsumowaniu daje dwa. Więc (od którego absolutnie nie powinnam zaczynać zdania) będę sobie tu pisać, jak bardzo nie umiem dodawać, a Wy, jeśli tylko macie na to ochotę, czytajcie i może czasem dajcie znać, że też, tak najbanalniej, nie umiecie w życie.

Czytaj dalej „Kiedyś blogi były pamiętniczkami.”