kochaj życie!, podróże małe i duże

Sama w podróży. Pierwszy wyjazd: Kordoba.

„Nie pytaj, dokąd jadę, czy na pewno na bilet mam,

siedzenie i czekanie to mój naturalny stan”

Elżbieta Mielczarek, Poczekalnia PKP

Kordoba. Moja pierwsza samotna podróż 

Kordobę w zasadzie można zobaczyć w jeden dzień. Można również spędzić tam tydzień i nie zwiedzić miasta w pełni, choć zabytków wcale nie ma tak wiele. Zaułków i zakamarków w malowniczych wąskich uliczkach za to po prostu nie sposób zliczyć. Jeden dzień czy tydzień? Samotnie czy z ekipą? W odpowiedzi padnie moje ulubione stwierdzenie: zależy. Od tego, jakimi typami podróżników, czy po prostu ludzi, jesteśmy. Zależy nam na złapaniu tzw. klimatu miasta czy zwiedzeniu wszystkich zabytków i przejściu muzeów jednego po drugim. Zależy czy zwiedzamy sami, czy ktoś nam towarzyszy, a jeśli tak: czy jest to jedna, dwie osoby, czy może większa grupa? W gronie przyjaciół można bawić się rewelacyjnie, ale dopiero wyjazd w pojedynkę, taki na własną rękę pozwala odkrywać siebie i zobaczyć czego my sami poszukujemy.

Tym razem, w Kordobie, pierwszy raz byłam sama na wyjeździe.

Korodba Alcazaba ileduszazapragnie blod
Alcazaba. Ale co mam na głowie, to nie pytajcie 🙂

 

Mówiąc totalnie szczerze, jechałam wręcz przekonana, że brak stałego towarzystwa będzie mi wybitnie doskwierał. Tymczasem bawiłam się wyśmienicie! Jestem totalnie zaskoczona takim obrotem spraw, choć wszyscy, którzy kiedykolwiek spróbowali wyjazdu w pojedynkę, rekomendowali mi to od dawna. Spróbowałam i przyznaję, wolność mnie oczarowała. We wszelkich wyjazdach, podróżach chodzi mi o to, by doświadczyć nowego. Nie, żeby zrobić dobre zdjęcie, nie żeby pokazać: byłam w miejscu niezwykłym, ale żeby tego miejsca naprawdę doświadczyć, poczuć klimat, załapać choć odrobinę lokalnej atmosfery, a dopiero potem poznawać historię, która oczywiście jest ważna, bo buduje to miejsce. Jednak bardziej niż pamiątki, lubię przywozić wspomnienia, emocje. Istotniejsze od konkretnych dat, kiedy coś się  wydarzyło jest dla mnie pierwsze wrażenie, coś, co nazywamy chemią czy angielskim flow. Pierwszy raz byłam w nowym miejscu zupełnie sama, pierwszy raz nie dopasowywałam się do porządku zwiedzania, nie ciągnęłam, nie organizowałam, nie namawiałam, nie argumentowałam, że chcę pójść tu czy gdzie indziej, a zwyczajnie tam szłam.

Kordoba Torre Campanario ileduszazapragnie blog
Torre Campanario. Wieża Katedry – Meczetu: La Mezquita. Biletowana osobno, warto wejść, bo widoki są naprawdę niesamowite.

Pierwszy raz nie byłam animatorką niczyjego czasu, nie miałam też planu i lecąc czułam się z tym odrobinę dziwnie. Bo jak to tak? Bez grafiku, bez listy zawierającej dziesiątki pozycji? Dotychczas podróżowałam właśnie w ten sposób. Planując, przygotowując i konsultując trasy lub chociaż zestaw punktów do odhaczenia. Dzieląc czas z osobami, które nie zawsze miały ten sam pomysł na spędzanie wolnego czasu, albo co tu dużo mówić: nie miały pomysłu wcale, a ja miałam ich zbyt wiele. Urlop nigdy nie był dla mnie jednoznaczny z leżeniem na plaży czy (o zgrozo!) przy hotelowym basenie. Zdarzy mi się to czasem, ale tylko pod warunkiem, że mam ze sobą dobrą, naprawdę dobrą książkę. 

Tym razem… Miałam ochotę pójść, gdzie nogi poniosą. I wiecie co? Po prostu szłam. 

Kordoba ileduszazapragnie blog La Mezquita
La Mezquita: Pierwotnie Meczet, obecnie Katedra, perełka architektury!

#instafriendly miasto? Witajcie w Kordobie 

Gdzie nogi poniosą i ile dusza zapragnie: to jest dopiero wolność, mówię Wam! Podróżowanie z ekipą albo takie we dwoje jest super, ale wyjazd w pojedynkę to naprawdę ciekawe doświadczenie. Jeśli na co dzień żyjecie szybko, z napiętym kalendarzem, to bardzo polecam Wam spróbować. Zaznać resetu, relaksu, radości z małych wyborów. Na początek spróbujcie wyjechać na weekend, jeśli macie opory, mogę się jednak założyć, że po jednej takiej wyprawie, urośnie apetyt na więcej. W moich kategoriach szaleństwa: jadąc na tydzień poszłam na całość, ale powiem Wam, że jeszcze zanim wróciłam, już szukałam kolejnych okazji, przeglądałam weekendowe loty, by zorganizować coś najszybciej, jak tylko zdołam!

Kordoba ileduszazapragnie blog uliczka

Większość dni zaczynałam w parkach, bo po pobycie w Maladze (Malaga: miasto, w którym przez 325 dni w roku świeci słońce), mocno utkwiło mi w pamięci, że parki południowej Hiszpanii są wyjątkowo piękne. Weryfikując wspomnienie z tym, co zastałam w Kordobie, nie czuję się ani trochę zawiedziona. W hotelu, w którym spałam, jadłam śniadanie dwa razy, wszystkie pozostałe organizowałam sobie sama: na ławeczkach w parkach albo w rozmaitych kawiarniach. Miało to dwie zalety: wychodziłam z hotelu wcześnie, co dawało więcej czasu na zwiedzanie, a tuż po posiłku mogłam eksplorować wąskie kręte uliczki, w końcu już byłam w centrum. Nic nie smakuje lepiej niż świeże pieczywo, owoce i kawa w przepięknych okolicznościach przyrody. Gdyby Kordoba miała dostęp do morza, przypuszczalnie jadałabym śniadania na plaży, co koniecznie muszę wpisać na listę rzeczy, których chcę w życiu spróbować! 

Kordoba Jardin del Duque de Rivas ileduszazapragnie blog
Jardin del Duque de Rivas – park w centrum Kordoby. Lipiec.

Ciekawym zjawiskiem jest to, że czyjaś totalna codzienność dla mnie potrafi być czymś niezwykłym, trochę nawet egzotycznym. Palmy, drzewka obwieszone granatami, które dojrzeją jesienią, a do tego dywany trawy upstrzone pomarańczami to pierwszy widok, na jaki natrafiłam. Widok, który, co tu dużo mówić: po prostu zrobił mi dzień, a nawet cały tydzień! Bo jak tu się nie uśmiechać, kiedy wokół tak pięknie? Choć nie przepadam za wysokimi temperaturami, zdecydowanie działam na baterie słoneczne, a czas, kiedy sama, bez pośpiechu spacerowałam pośród przepięknych miejsc, pozwolił mi poukładać kilka rzeczy w głowie. 

Kordoba Jardines sel Alcazar ileduszazapragnie blog
Alcazar – niesamowite ogrody Kordoby

Do Hiszpanii mogę przyjeżdżać po prostu, żeby zagubić się w miastach, pospacerować wąskimi uliczkami, zamówić tapas, wino i nacieszyć oczy! Mogę przyjeżdżać, żeby podziwiać niewielkie patia, a uwierzcie mi, za każdym rogiem, za każdymi (uchylonymi) drzwiami w Kordobie kryje się mikro arcydzieło! Szwendając się bez celu upewniłam się tylko, że wcale nie potrzebuję biegać po muzeach, żeby rewelacyjnie spędzić czas! Tutaj uliczka w uliczkę kryją się miejsca, które ucieszą oczy, przenoszą nas do zupełnie innego świata. Choć to ciągle jedna, ta sama ziemia. 

Kordoba ileduszazapragnie blog El Caballo
Restauracja El caballo – piękne wejście. I to by było na tyle, bo jedzenia polecić nie mogę.

Andaluzja jest czysta, zadbana do granic możliwości. Zwiedzając, miałam poczucie, że miasta zbudowali detaliści, totalni esteci, perfekcjoniści, tacy, co to nie przepuściliby najmniejszego pyłku na ubraniu, więc i do kreowania przestrzeni przykładali niesamowitą wagę. Bardzo ubolewam, że dziś już tak się nie buduje. Kordoba wiele zyskała od czasu, gdy w 711 r. została zdobyta przez Arabów, bo czego by nie powiedzieć, oni sztukę detalu opanowali do perfekcji. Niegdyś stolica Hiszpanii, w X wieku największe miasto basenu Morza Śródziemnego, dziś trochę niedoceniona i kryjąca się w cieniu Sewilli oraz Malagi, Kordoba jest miastem, któremu warto poświęcić minimum jeden dzień. Zwykle nie jest to główny cel turystyczny, co w mojej opinii stanowi ogromną zaletę: znalezienie miejsca w restauracji czy spacer uliczkami, w których nie ma ludzi nie stanowi najmniejszego problemu. Można bez napierających tłumów delektować się byciem tu i teraz. Na samotny wypad: zdecydowanie polecam! 

Kordoba El Patio Cordobes ileduszazapragnie blog
Restauracja El Patio Cordobes – darmowy pokaz flamenco i bardzo dobre jedzonko

 

Początkowy strach i obawy okazały się całkowicie bezpodstawne. Nie będę udawać, że od dziś już tylko i wyłącznie zamierzam jeździć sama, ale ten jeden raz wystarczył, żebym przestała obawiać się podróżowania solo. Fajnie jest poznawać nowe miejsca z kimś, bo można dzielić się wrażeniami, przyjemniej jest podczas posiłków w restauracjach czy wieczornych wyjść, bo nie ma konieczności opędzania się od potencjalnych zalotników (chyba, ze komuś to akurat pasuje), ale i w pojedynkę da się  naprawdę cieszyć takim wyjazdem. Pozytywnych emocji przeżyłam zdecydowanie więcej niż tych neutralnie – negatywnych, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Warto choć raz w życiu spróbować, przetestować czy ta forma jest dla nas. Polecam sprawdzić siebie – i w tym celu wybrać jakieś niezbyt turystyczne miasto. Być może, będąc sam na sam z myślami, odkryjemy w sobie coś nowego? Wpadniemy na ciekawy pomysł? Znajdziemy pasję? Jak to mówią: kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!

Jak podróżujecie? Jeździcie czasem sami czy raczej nie wyobrażacie sobie zwiedzania nowego miejsca kompletnie bez towarzystwa?

 

Kordoba Jardin de Agricultura ileduszazapragnie blog
Jardin de Agricultura – kawka w parku: jedna z przyjemniejszych opcji poranków

„Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion”

Pozdrawiam, A.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s