kochaj życie!

A gdyby tak przestać odkładać życie na jutro?

Żyjemy szybko, ale czy przez to bardziej? Mocniej, intensywniej, pełniej? Przewijając taśmę wspomnień, zatrzymujemy się w miejscach, które nas poruszyły. Pamięć to funkcja emocji, a w życiu ogromną rolę odgrywają detale, drobne chwile, które można celebrować. Najlepiej wspólnie: z partnerem, rodziną, przyjaciółmi. Dlatego lubimy Dni Kobiet, Walentynki i rocznice. Obchodzimy święta oraz urodziny, wyjeżdżamy na wakacje – bo chcemy nadać codzienności barw, wydobyć z rutyny momenty warte zapamiętania. Życie jest zbyt krótkie, by nosić bawełniane gacie.

Ograniczenie ilości rzeczy otworzyło mi oczy na to, co ważne. Powiało banałem, jednak zrozumieć można to dopiero w momencie, kiedy spróbuje się takiego eksperymentu. Do sklepu idziesz tylko po to, co potrzebne: zakupy spożywcze, chemię. Ubrania kupujesz, kiedy coś totalnie się zużyje, wymieniasz stare na nowe, nie gromadzisz, nie chomikujesz. Cardio robisz na siłowni, nie pomiędzy wieszakami. Zwracasz uwagę na jakość, to ona jest wyznacznikiem wszystkiego, po co sięgasz. Nie masz w łazience drogerii ani magazynu kosmetyków, co dla kobiety nie jest takie oczywiste. Używasz rzeczy, ale posiadanie czegokolwiek nie jest celem, nie samym w sobie. Lepszy samochód? Większe mieszkanie? Siedzenie w korpo po godzinach, tylko po to, by zapłacić ratę za apartament, z którego nie masz czasu korzystać? Eksperyment z niekupowaniem sprawił, że lista priorytetów ułożyła mi się sama. Nagle, zupełnie bez wysiłku, dostrzegasz detale, które dotychczas umykały twojej uwadze. A wszystko to przez jedną, prostą decyzję, by żyć używając przedmiotów, które już są i nie tworzyć w głowie nieustannie nowych potrzeb. To takie proste, ale zrozumienie sedna zajęło mi sporo czasu.

Żyjemy tylko raz? Błąd. Umieramy raz, żyjemy każdego dnia.

ile dusza zapragnie

Ostatnio żyję trochę poza internetem. Łapię momenty, czytam książki, obserwuję ludzi siedząc w kawiarni nad kawałkiem ciasta, w upieczenie którego ktoś włożył coś więcej niż mąkę i cukier. Celebruję. Staram się być bardziej tu i teraz. Piszę bez ładu i składu, wylewam tzw. strumień świadomości, by oczyścić głowę. I choć na zewnątrz z pozoru nie zmieniłam nic, świat w głębi wywrócił się o 180 stopni.

Siła małych celebracji

Zróbmy małe ćwiczenie. Przewińcie swoje życie. Tak na szybko, jakby to miał być film. Jakbyście tu i teraz mieli podać wytyczne do napisania scenariusza. Będzie z tego materiał na Oscara? Jeśli odpowiedź brzmi nie, może warto coś zmienić? Zatrzymujemy się w momentach, które są dla nas emocjonalnie istotne. Codzienność przecieka przez palce. Dni zlewają się w ciąg, po latach tworząc coś na kształt szarawej brei. Praca – dom – zakupy – sport. Dlatego tak ważne są momenty, w których czujemy coś więcej. Te chwile, kiedy serce wyrywa się z piersi, kiedy w płucach zapiera dech i nie wiemy, w którą stronę spojrzeć najpierw, bo wszystko wokół jest fascynujące, bo osoba, z którą spędzamy czas ma tak wiele do powiedzenia, bo mały człowiek, który jest naszym dzieckiem właśnie zrobił swój pierwszy krok. Czasem chwile warte zapamiętania pojawiają się spontanicznie, bez zbędnego planowania. Jedziemy na wycieczkę, wspinamy się na górę i nagle, na szczycie, kilka stóp nad chmurami ogarnia nas niewypowiedziane szczęście. Spokój i radość są niemal namacalne. Jak kamienie pod stopami, jak ciepłe promienie słońca, które tańczą na twarzy. Takie momenty wżerają się w pamięć wyjątkowo intensywnie. Siła małych celebracji jest niewypowiedziana. Jeśli nie dzieją się ot tak, warto o nie zadbać, wręcz zaplanować z aptekarską precyzją. Znaleźć powody, by świętować wspólnie. Rocznice, miesięcznice, coś. Cokolwiek. W przeciwnym razie, może okazać się, że po latach nie bardzo jest co wspominać. Dla mnie poczucie, że życie przeciekło mi przez palce byłoby chyba największą porażką.

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.

Mark Twain

Bój się i rób

blog ile dusza zapragnie.JPG

 

Nie chodzi o to, żeby się nie bać. Strach jest ludzki, jest naturalny. Poszerzenie (tak, wcisnę to coachingowe stwierdzenie) strefy komfortu nigdy nie jest przyjemne. Właśnie dlatego nie mówię o wychodzeniu, opuszczaniu swojego miejsca, w którym jest nam życiowo wygodnie, ale o powiększaniu tej strefy. Rodzimy się tabula rasa, czysta karta, nie umiemy nic, nie wiemy nic, uczymy się krok po kroku. Próbowanie rzeczy nowych zawsze wymaga odwagi. W ciągu ostatnich lat nauczyłam się kilku rzeczy. Jedną z nich jest zadawanie pytań, próbowanie, jeśli chcę coś osiągnąć. Weźmy najprostszy, najbardziej prozaiczny przykład, jakim jest podwyżka. Pytanie o nią czeka niemal każdego. Czasy, kiedy „czy się stoi, czy się leży, pewna gaża się należy” minęły. Dziś sięgamy po to, czego chcemy i osiągamy cel albo otrzymujemy informację zwrotną, która pozwala na ukierunkowanie ścieżki i dalszą pracę. Nikt nie domyśli się, że nie jesteśmy zadowoleni z obecnych warunków, jeśli nie powiemy tego głośno. Wiele osób odczuwa ogromny strach przed wyartykułowaniem takiej prośby. Jednak… Co najgorszego może się stać, kiedy pójdziemy zapytać o podwyżkę? Szef spojrzy na nas krzywo? Odbędziemy stresującą rozmowę? Dobrze, ale ile to potrwa? No właśnie, z godzinę. W najgorszym razie odpowiedź, jaką otrzymamy będzie brzmiała: nie. Czy zmieni to sytuację, w której jesteśmy obecnie? Nadal będziemy w takim samym punkcie, bogatsi o wiedzę, która pozwoli za jakiś czas zmienić sytuację, jeśli tylko zamienimy wytyczne w działanie. Bój się i rób albo jak kto woli Just do it!

Nigdy nie rezygnuj z marzeń

alhambra.JPG

Są dwie siły napędowe w życiu. Strach oraz marzenia. Osobiście preferuję bramkę numer dwa (w trzeciej na pewno siedzi Zonk). Cele, marzenia sprawiają, że jesteśmy w stanie robić więcej, pracować dłużej, działać mimo strachu, bo perspektywa nagrody motywuje nas wystarczająco mocno. Dla mnie jednym z marzeń są podróże, zobaczenie świata nie na ekranie, ale na własne oczy. Dotknięcie historii. Zdjęcie z Alhambry pojawiło się nie przypadkowo. Pamiętam dzień, kiedy dawno temu przeglądałam książkę, jedną z tych, które dostaje się na zakończenie roku za dobre wyniki w nauce. Perełki architektury lub inne najpiękniejsze miejsca świata zestawione wg autorom tylko znanego klucza. Oglądałam przepiękne zdjęcia fontanny lwów, niesamowitych zdobień, dziedzictwa kultury arabskiej na europejskim gruncie. To konkretne miejsce wydawało mi się wtedy totalnie nieosiągalne. Kilka lat później marzenie zostało zrealizowane. Ot tak, po prostu. Świat jakby się skurczył, stał się bardziej dostępny (błogosławione niech będą tanie bilety lotnicze!). Nadal jest równie fascynujący, a możliwość dotarcia do miejsc, o których kiedyś mogłam tylko poczytać sprawia, że chcę ich jeszcze bardziej.

Nie ma żadnej podróży, co cię choć trochę nie zmieni.

David Mitchell, Atlas chmur

Nie rozmawiaj z nieznajomymi, bo jeszcze kogoś poznasz

mistrz sprzedazy Kamila Rowińska

Fascynują mnie ludzie. Przepływ energii pomiędzy nimi. Nami. To, jak bardzo przypadkiem napotkany człowiek może odmienić czyjeś życie, jest niewyobrażalne. Rozmowy inspirują. Na pewno zdarzyło Wam się poznać kogoś i poczuć flow, od razu załapać wspólny język, przegadać całą noc i nadal nie wyczerpać nawet połowy tematów. Taką moc mają przyjaciele, z którymi możemy nie widzieć się miesiącami, jednak kiedy dojdzie do spotkania, jest tak, jak zawsze, nie ma niezręcznej ciszy i naturalnie nie ma możliwości, by morze tematów kiedyś się wyczerpało. Niezwykle cenię sobie takie znajomości. Są też osoby, z którymi wcale nie musimy się znać, by nadawać na podobnych falach. Ludzie mają niesamowite możliwości, a relacje to najcenniejsze, co przynosi życie. Na jednej z wrocławskich ścian trafiłam kiedyś na hasło nabazgrane sprejem, mądrość tłumów, taka w punkt, że choćby chciało się dodać swoje trzy grosze, nie ma najmniejszej potrzeby. Hasło brzmiało: nie rozmawiaj z nieznajomymi, bo jeszcze kogoś poznasz. A wtedy co? Może zmienić się całe życie. I z tym na dziś Was zostawię.

 

Co sprawia, że czujecie pełnię życia? Macie swoje małe rytuały? Celebrujecie czy uważacie to za kompletnie zbędne? Dajcie znać! Zainspirujmy się nawzajem 🙂

„Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion”.

Pozdrawiam, A.

 

 

8 myśli w temacie “A gdyby tak przestać odkładać życie na jutro?”

  1. Szczerze mówiąc kiedyś też uważałam, że lepiej coś zrobić żeby później nie żałować ale teraz nie jestem już tego taka pewna. Bo czasami można cholernie żałować, że coś się jednak zrobiło, a czasu się nie cofnie. Więc we wszystkim potrzebna jest jednak równowaga i intuicja.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s