rok bez zakupów

Styczeń bez zakupów: podsumowanie miesiąca

Podobno najtrudniej zacząć. Moim zdaniem, znacznie więcej energii potrzeba, by wytrwać. Początek zawsze wiąże się z dużym zapałem, energią, wysokim poziomem motywacji. Wtedy każde działanie jest łatwe. Później euforia startującego nieco opada i pojawiają się chwile zwątpienia. Pokusy nabierają mocy.

Pierwszy miesiąc bez zakupów szczęśliwie za mną. Dałam radę i powiem szczerze: jestem z siebie naprawdę zadowolona.

Miałam kryzys, o przebiegu którego możecie przeczytać we wpisie: Marki premium. Co sprawia, że chcemy je mieć? Kryzys w pierwszym miesiącu bez zakupów.

Ostatecznie jednak te 31 dni pokazały mi, że potrzebuję jeszcze mniej rzeczy, niż mi się wydawało, kiedy rozpoczynałam projekt. A to dopiero pierwszy miesiąc.

Ubrania

styczen bez zakupów

Nikogo nie zaskoczę: jestem zmarzluchem, więc styczeń był miesiącem swetrów. Mam ich kilka, noszę na zmianę. Na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć dni, kiedy miałam na sobie coś innego. Zimą nie ma dla mnie nic lepszego niż kozaki lub botki, czarne rurki, luźne swetrzycho i duża bransoleta. Do tego szal, płaszcz lub puchówka i oczywiście nauszniki, z którymi w zasadzie się nie rozstaję. Zakupy odzieżowe absolutnie mnie nie kusiły, co, przyznam nieskromnie – przewidywałam już przed rozpoczęciem wyzwania. Trochę inaczej ma się sprawa kosmetyków…

Pielęgnacja cery i ciała

ostra szczotka do ciała

Jestem wielką fanką peelingów. Uwielbiam efekt gładkiej, miękkiej skóry. Kiedy w pierwszym miesiącu wyzwania zużyłam gotowy produkt, naturalnym wydawało mi się, że jest to dla mnie kosmetyk bez którego się nie obejdę i po prostu muszę kupić nowy. Peeling produktem pierwszej potrzeby. First world problem. Jednak trochę głupio mi było – tak totalnie samej przed sobą – kupować coś już na początku wyzwania. Pomyślałam więc: przeczekam do lutego i na te 2,5 tygodnia wyjęłam nieco zapomnianą szczotkę do masażu ciała. Po 2 tygodniach regularnego używania, nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ją odłożyłam! Rewelacja! Dawno już nie miałam tak gładkiej, miękkiej i jędrnej skóry, choć wydawało mi się, że do tej pory dbałam o nią całkiem nieźle. Szczotkowanie to nowy wymiar gładkości, serio.

Z kosmetyków do twarzy: skończyłam kokosową esencję w mgiełce marki MIYA – bardzo przyjemny produkt, płyn micelarny kokos – aloes od Bielendy – również nie mam do niego najmniejszych zastrzeżeń. Na razie nie kupiłam ich ponownie. Obecnie używam zestawu, z którego jestem niesamowicie zadowolona. Jest to: Glow Tonic Pixi + woda termalna Uriage. Raz w tygodniu funduję skórze zastrzyk mocniejszego złuszczania w postaci toniku z retinolem: Retinol Tonic Pixi. Wieczorem – tak jak dotychczas: nakładam serum i krem, na dzień tylko krem, lekki makijaż i jestem gotowa do wyjścia.

Rzeczy do domu

blog o wnętrzach
www. mieszkanienasprzedaż. com

Zajmuję się projektowaniem wnętrz, więc regularnie sama siebie wystawiam na pokuszenie. Nie ma opcji, żebym omijała tematy, w których po prostu chcę (i muszę) się orientować. Wypracowałam jednak rewelacyjną taktykę: wybierając się na przegląd asortymentu sklepów, nie biorę ze sobą portfela. Dzięki temu nie kusi mnie, by wrócić z kolejnym wazonem, zestawem szklanek, piękną poduszką. Kiedyś zdarzało się to w myśl zasady: takiej jeszcze nie mam i idealnie będzie pasować do… sypialni/pokoju dziennego/gabinetu/itd. Mogłabym codziennie coś kupować, bo niemal każdego dnia widzę coś ładnego. A kiedy nie mam przy sobie portfela, nawet, jeśli dana rzecz wybitnie mi się spodoba, mam czas na przemyślenie czy to zachcianka czy potrzeba.

A tak przy okazji: dopiero co przygotowałam zestawienie dodatków. Są niemal identyczne, a można je kupić w naprawdę różnych cenach. Tanio/drogo – 7 modnych rzeczy do domu, które odmienią Twoje wnętrze Jak mówili w reklamie: jeśli nie widać różnicy, po co przepłacać? 😉

Taktykę chodzenia po sklepach bez portfela przeniosę do zakupów odzieżowych, kiedy do nich powrócę. Zresztą i tak wolę kupować online, a sklepy stacjonarne to dla mnie trochę showroomy, w których można obejrzeć, dotknąć, przymierzyć daną rzecz. A potem przemyśleć i zamówić online. Kto też tak robi?

Książki

52 książki w roku

W styczniu nie kupiłam ani jednej książki. Przeczytałam cztery. Dużo? Mało? Na pewno więcej niż statystyczny Polak. Znalazłam też kartę biblioteczną i zamierzam w końcu zrobić z niej użytek!

Coraz mocniej wsiąkam w tematy nieruchomości, zatem trzy z przeczytanych książek to typowe branżówki:

„Wszystko o flipach” Wojciech Orzechowski – odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Krótko, zwięźle, na temat.

„Zarabiaj na nieruchomościach” Wojciech Orzechowski – ogólne, ale bardzo konkretne ujęcie tematu opisane okiem praktyka.

„Jak zarabiać na flipach” Małgorzata Pioszyk – nieco inne spojrzenie, choć wiele aspektów było ujętych podobnie jak w publikacji Orzechowskiego

oraz

„Harry Potter i Insygnia Śmierci” – streszczać chyba nie muszę. Każdy czasem potrzebuje trochę magii.

 

Styczniowe niekupowanie poszło mi naprawdę dobrze. W lutym z pewnością trzeba będzie uzupełnić podstawowe rzeczy kosmetyczne takie jak szampon czy produkt do oczyszczania twarzy, ale to wszystko mieści się w limicie rzeczy niezbędnych. Mam nadzieję, że chęć poprawy humoru zakupami będzie pojawiać się u mnie coraz rzadziej aż w końcu zostanie zupełnie wyeliminowana.

Robisz sobie czasem wyzwania typu: miesiąc bez zakupów/ bez słodyczy / bez…. no właśnie: od czego robisz sobie czasem detoks?

„Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion”

Pozdrawiam, A.

6 myśli w temacie “Styczeń bez zakupów: podsumowanie miesiąca”

  1. Aneta bardzo ciekawe wyzwanie! 🙂

    Powiem szczerze, że miesiąc bez zakupów praktykowałam, ale rok wydaje mi się abstrakcją 😀 to jednak tylko ograniczenie w moim umyśle – może kiedyś się skuszę 😉

    Z detoksów największe doświadczenie mam w postach – warzywny dr Dąbrowskiej uratował mi zdrowie i z radością powracam do niego raz/dwa razy w roku.

    Powodzenia w kontynuacji wyzwania :))

    Polubienie

    1. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że otacza Cię nadmiar rzeczy, zrozumiesz, że kolejny ładny wazon też jest zbędny. Nie każdy musi w to wchodzić. Dla mnie mniej przedmiotów to w tym momencie nie ograniczenie, a oczyszczenie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s