Uncategorized

Hakuna matata, czyli podsumowanie tygodnia: 2/2019.

10… 9… 8… 7… 6… 5… 4…

3… 2… 1…

Dopiero co życzyliśmy sobie Szczęśliwego Nowego Roku, a już drugi tydzień stycznia za nami. Czas zasuwa nieubłaganie. Chciałabym choć raz za nim nadążyć i przestać dziwić się, kiedy mimo regularnego wklepywania kremideł wszelakich, w lustrze widzę co rusz to nowe zmarszczki. Ale nie o tym, a o minionym tygodniu będzie dzisiaj słów kilka: początki roku bez zakupów, 5 godzin u lekarza, edukacja, kilka dobrych nutek i dlaczego nie lecę do Dubaju.

Nie zawaliłam żadnych postanowień, bo przechytrzyłam system i ich w tym roku nie mam! A jak Wam minął drugi tydzień stycznia?

rok bez zakupów: początki

Projekt rok bez zakupów na razie idzie dobrze, choć jestem na początku drogi, więc chyba zapadłabym się pod ziemię, gdybym w drugim tygodniu wyzwania musiała przyznać się do porażki. Póki co trzymam się dzielnie, pokusy realne i wirtualne omijam szerokim łukiem, a dzięki temu mam czas na czytanie, załatwianie spraw i nawet trochę ruchu udało mi się wpleść w plan tygodnia.

5 godzin u lekarza

Styczeń zawsze jest dla mnie miesiącem badań, które wpisuję w kalendarz z wyprzedzeniem rocznym. W tym tygodniu zaliczyłam więc kilka wizyt, nie było to nic ekscytującego, jednak zdrowie jest w życiu jedną z ważniejszych wartości, a bez niego wszelkie tematy schodzą na dalszy plan, dlatego polecam raz do roku wykonać podstawowe badania: morfologię, glukozę + insulinę (bo dzięki temu bardzo wcześnie można wykryć cukrzycę i insulinooporność), TSH, T3 i T4 (szczególnie ważne dla kobiet, u których w rodzinie pojawiały się problemy z tarczycą), cytologię, badanie piersi, a także podstawowe badanie ginekologiczne. Pozostał mi jeszcze dentysta i okulista, ale nie wszystko na raz. Oczywiście skonsultujcie tę listę z lekarzem, bo ze mnie żadne medyczne guru. Chcę jedynie przypomnieć, że warto raz do roku sprawdzić stan własnego organizmu, bo często z większą regularnością robimy przeglądy samochodu niż siebie. W codziennych sprawach łatwo o tym zapomnieć, bo choć powszechnie wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć, to jakoś dopóki nic szczególnego nam nie dolega, traktujemy zdrowie jak coś dane na zawsze.

podsumowanie tygodnia

  wieczna studentka

Mój zawodowy projekt ruszył z kopyta, dlatego postanowiłam poświęcić najbliższe miesiące dalszej edukacji. Dołączyłam do wyzwania Przeczytam 52 książki w 2019 roku  i nie próżnuję, ponieważ już mogę odhaczyć „Wszystko o flipach” oraz „Zarabiaj na nieruchomościach” Wojciecha Orzechowskiego, a także „Jak zarabiać na flipach?” Małgorzaty Pioszyk. Są to pozycje typowo branżowe, dawno nie czytałam nic po prostu dla przyjemności nad czym trochę ubolewam, ale wszystko po to, by publikacje na moim drugim blogu o nieruchomościach i projektowaniu wnętrz (Mieszkanie na sprzedaż) były maksymalnie merytoryczne, nasycone cennymi informacjami i przydatne wszystkim, którzy planują kupić mieszkanie dla siebie lub w celach inwestycyjnych. Jeśli interesuje Was ta tematyka, zapraszam serdecznie na mój fp, gdzie na bieżąco informuję o nowych publikacjach i innych ciekawostkach związanych z branżą.

nie lecę do Dubaju

W poniedziałek totalnie bez przyczyny wpadłam w dołek. Na szczęście płytki, wystarczyło pobiegać, by dobry humor wrócił. Przećwiczyłam więc bycie chomikiem i zasuwałam na bieżni jak szalona. Nie przepadam za tym, bieganie w terenie daje mi o wiele większą radość, ale ostatecznie czego się nie robi dla wyprodukowania endorfin. Jak większość nie widziałam słońca już od dawna, czasem wręcz zastanawiam się, czy ono jeszcze istnieje, bo od mojego powrotu z listopadowych wakacji, nieustannie się mijamy. A ja za nim tęsknię już bardzo. Perspektywa braku zaplanowanych wyjazdów nie polepsza sprawy. Co prawda chyba podświadomie przyciągnęłam zaproszenie wyjazdu na przedłużony weekend nad ciepłe morze i plażę z białym piaskiem, ale wiecie, odkąd stałam się (stateczną) mężatką, nie w głowie mi takie eskapady. Do wiosny pozostało już mniej niż 50 dni. Damy radę?

tygodnik

dobra nuta

Jak ludzie żyli przed internetami? W kwestii muzycznej jak zwykle z pomocą przyszedł Instagram. Ścieżka dźwiękowa do filmu  A star is born rozbroiła mi system. Zasłuchałam się tak bardzo, że cały tydzień wałkowałam ją w kółko, zapętloną, od czasu do czasu przesuwając na Shallow, bo ten utwór uważam za najlepszy kawałek zestawienia. Zresztą, co ja Wam będę o muzyce opowiadać. Posłuchajcie, bo nigdy nie myślałam, że Lady Gaga wywoła mi ciary przebiegające po kręgosłupie.

wdzięczność

Na koniec zostawiam wdzięczność, bo w tym pędzącym świecie staram się zwracać uwagę na rzeczy drobne i te całkiem duże, które budują codzienność. Przytoczę Wam wpis z #insta, bo nie ma sensu przerabiać czegoś, czego nie ujmę innymi słowami:

Znacie to uczucie, kiedy po długim dniu zmęczeni i całkowicie bez energii wracacie do domu? Nic się wtedy nie chce, wszystko drażni i działa na nerwy, najdrobniejszy szczegół potrafi wyprowadzić z równowagi. Każdy ma dni, kiedy żadna ilość wina nie jest wystarczająca, w największym kubku z gorącą kawą za szybko widać dno i nie cieszy nawet nowa para szpilek kupiona na wyprzedaży (choć tym razem takiego pocieszyciela nie szukałam). Po prostu czujesz, że wzór na ulubionym swetrze jakoś źle się układa. Chce Ci się płakać, ale nie potrafisz podać przyczyny. Kobiety znają ten stan doskonale, choć jestem niemal pewna, że i panom nie jest on obcy, nawet jeśli sami przed sobą nie chcą się do tego przyznać. Jeden z tych dni miałam wczoraj. Drugi dziś. I wiecie… W takich momentach szczególnie doceniam związek, bo jest tylko jedna możliwość, by z nastrojów z dolnej półki wznieść mnie na wyżyny. Tą możliwością jest On. Jedyna osoba, która samym byciem rozkłada moją niemoc na łopatki i sprawia, że znów mi się chce. Przegania wewnętrzne demony zanim zdążę nadać im imiona. Z nim cisza potrafi znaczyć więcej niż słowa. Drobny gest, bliskość, ciepło i to, że zna moją niechęć do czarnej herbaty. Nie musi robić wiele, a wszystko jakoś tak samo wraca na właściwe tory. Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio się pokłóciliśmy! Życzę Wam takich związków. Ja za swój jestem bardzo wdzięczna.

Mój tydzień podsumowany – to teraz Wy: co smacznego jedliście, gdzie byliście, co zmarnowało Wam czas i wyprowadziło z równowagi, a wreszcie – za co jesteście wdzięczni? Dawajcie śmiało!

„Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion”

Pozdrawiam, A.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s