2019 – rok bez zakupów

Rok bez zakupów

Projekt roku bez zakupów narodził się w mojej głowie już jakiś czas temu. Zwykle z początkiem nowego roku tworzyłam listy postanowień, podsumowania tego, co zrealizowałam, a czego nie udało mi się osiągnąć. Tym razem będzie inaczej: w 2019 stawiam sobie jedno wyzwanie – przeżyć rok kupując jak najmniej.

Tu będzie pojawiać się lista z linkami do wpisów na blogu, w których regularnie będę podsumowywać postępy i dylematy związane z postanowieniem nie kupowania. 

 

Zero nowych ubrań i dodatków

2019 rok bez zakupów.jpg

W mojej garderobie jest wystarczająca ilość rzeczy, by przeżyć rok bez kupowania nowych. Kompletowanie zestawów z tego, co już mam w szafie będzie kolejnym krokiem w drodze do zbudowania garderoby kapsułowej, zgodnie z ideą której każda rzecz powinna pasować do wszystkich pozostałych. W najbliższym wpisie przygotuję zestawienie startowe, które pozwoli zweryfikować z jakim „asortymentem” zaczynam projekt, a osobom, które zastanawiają się, czy same dałyby radę pokaże mój punkt wyjścia i pozwoli odnieść do własnej sytuacji posiadania.

 

Ograniczona ilość nowych kosmetyków

kosmetyczny minimalizm

Niby rok bez zakupów, a już na wstępnie piszę, o ograniczonej ilości. Dlaczego nie zero kosmetyków? Pracuję wśród ludzi, lubię być czysta, więc podstawowe środki higieny niezmiennie będę kupować. Mam tu na myśli: pastę do zębów, szampon, odżywkę i płyn do higieny intymnej oraz coś do oczyszczania twarzy (żel, piankę). Ponadto mojej cerze najlepiej służy wieloetapowa pielęgnacja, więc kiedy wykorzystam już wszystkie toniki, sera, kremy, a także zgromadzone próbki – zwyczajnie kupię kolejne, z zastrzeżeniem, że w łazienkowej szafce mogę mieć maksymalnie jedną sztukę kosmetyku o konkretnym zastosowaniu.

 

Zero papierowych książek, drobiazgów do domu i pięknych zeszytów

nie kupuję

Książki dopuszczam w ebookach lub wypożyczane z biblioteki. W papierze pozwolę sobie na zakup tylko pozycji „branżowych”. Wszelkie czytadła dla przyjemności muszą być w formie nie szkodzącej środowisku. Przyznaję bez bicia – potrafię przepaść w sklepach papierniczych. Początek roku szkolnego i te wszystkie nowe zeszyty, kredki, długopisy, kompletowanie wyprawki sprawiało mi dziką radochę. Uwielbienie dla ładnych przedmiotów pozostało mi do dziś.  Poza tym regularnie zajmuję się projektowaniem wnętrz, więc gromadzenie pięknych dodatków jest niejako moją chorobą zawodową. Przez najbliższy rok nie kupię do domu nic, a będzie to wyzwanie większe niż przetrwanie z niezmienionym stanem garderoby… Trust me, I’m interior designer.

 

Co mogę kupić w 2019?

rok bez zakupów.jpg

Tego nie, tamtego nie… Co zatem mogę kupić?

Jedzenie. Wiadomo – nie zamierzam i chyba nawet nie byłabym w stanie wyhodować pożywienia dla siebie i rodziny. Ten punkt nie podlega żadnym obostrzeniom, choć postaram się, by wiosną na balkonie stanęła skrzyneczka z ziołami…

Planuję remont sypialni, dlatego urządzenie jej będzie wyłączone z listy zakupowych banów. Chcę jednak urządzić wnętrze bardzo prosto i minimalistycznie, więc stanie tam kilka podstawowych mebli: niewielka garderoba w zabudowie, łóżko, fotel z podnóżkiem oraz kilka kwiatów w dużych donicach.

Bilety lotnicze. Podróże to coś, co daje mi odpoczynek, wypełnia potrzebę zmiany miejsca, a także pozwala na poznanie nowych kultur, więc daję sobie pełną zgodę na zakup biletów, noclegów lub wycieczki zorganizowanej przez biuro, ponieważ nie uważam, jak większość „prawdziwych podróżników”, że takie zorganizowane wyjazdy to jakaś ujma na honorze. Lubię planować wypady, ale równie chętnie korzystam z usług biur.

 

Dlaczego?

projekt minimalizm.jpg

Na pomysł, by się sprawdzić natchnęła mnie Marta Sapała i jej „Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków” – książka, która opisuje zmagania kilkunastu uczestników projektu niekupowania. Po co w ogóle stawiać sobie takie wyzwanie? Męczyć się, kombinować, szukać skomplikowanych rozwiązań? Sparafrazuję dwie myśli, które ostatecznie przekonały mnie do podjęcia próby: pierwsza to kwestia zastanowienia się dlaczego właściwie chcę daną rzecz posiadać, druga to myślenie o ekologii.

Żyjemy szybko, kupujemy bez zastanowienia, gromadzimy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy, by zaimponować ludziom, którzy w ogóle się nami nie interesują i których zdanie w zasadzie nas nie obchodzi.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które zdaje sobie sprawę ze strasznego wpływu naszych działań na środowisko naturalne oraz ostatnim pokoleniem, które ma szansę cokolwiek z tym zrobić.

Te dwie myśli plus lektura wspomnianej książki wystarczyły. Podjęłam wyzwanie.

2019. Rok bez zakupów – czas start!

 

Co myślisz o takim eksperymencie? Masz ochotę dołączyć? Z niecierpliwością czekam na komentarze!

 

„Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion”

A.

2 myśli w temacie “2019 – rok bez zakupów”

  1. Jak najbardziej popieram! 🙂 Też chcę ograniczyć do minimum zakupy, zapisałam jednak na liście co z ubrań w tym roku planuję kupić, bo jest „na zużyciu”, że tak to ujmę. Kosmetyków mam mało, więc tak jak Ty, gdy coś zużyję to kupię. Książki czytam w formie ebooków w abonamencie Legimi i jestem bardzo z tego rozwiązania zadowolona. Dodatki do domu ograniczyłam jedynie do tego co się zepsuje tak jak ostatnio czajnik. Ale żeby tak bardzo nie cierpieć, to dopuszczam do myśli, że styczeń poszczę, a w lutym kupię jedną rzecz z mojej „chciej listy”, i dalej marzec poszczę, w czerwcu kupię jedną rzecz extra 🙂 Czy to jakiś nowy kosmetyk, czy drobiazg do domu, bo parę rzeczy bym chciała by było przytulniej, a remont jeszcze musi poczekać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s