codzienność. jak żyć lepiej?

Minimalizm czy optymalizacja?

Kupiłam dziś pierścionek. Nie dlatego, że potrzebowałam (bo: czy w ogóle do życia można potrzebować pierścionka?), ale po prostu chciałam. Zobaczyłam go już jakiś czas temu, ale powstrzymałam sroczą naturę, wpisałam na listę chciejstw, gdzie odczekał grubo ponad 2 tygodnie, jednak, jako, że ani o nim nie zapomniałam, ani ochota na posiadanie tego małego przedmiotu absolutnie mi nie przeszła – kupiłam. Mam i cieszę oczy. Oczywiście, posiadam co najmniej kilka innych pierścionków, które mogę i z przyjemnością noszę. Uzupełnianie nieskomplikowanych codziennych zestawów prawdziwą biżuterią daje mi poczucie bycia dobrze ubraną. Przez moment po zakupie czułam się usatysfakcjonowana, zadowolona. Potrzeba posiadania została zaspokojona. Chwilę później przyszła wpojona przez minimalizm refleksja, że to kolejna rzecz, a przecież chciałam ograniczyć ich ilość. I już prawie doszły do głosu wyrzuty sumienia, gdy w głowie odezwał się ten drugi głos.

Kilka myśli przejęłam od minimalistów i powtarzam je jak mantrę zanim podejmę pochopną decyzję o sprowadzeniu do swego domu kolejnych, niepotrzebnych przedmiotów, nawet tak małych, jak pierścionek, który zmieści się w szkatułce.

minimalizm

Oto cytaty o minimalizmie, do których często wracam, by uprościć codzienne wybory:

„Mniej to więcej.”

Ludwig Mies van der Rohe

„Wszystko staje się trudne, kiedy chce się posiadać różne rzeczy, nosić je ze sobą i mieć je na własność. A ja tylko patrzę na nie, a odchodząc staram się zachować je w pamięci. I w ten sposób unikam noszenia walizek, bo to wcale nie należy do przyjemności.”

Tove Jasson, Kometa nad Doliną Muminków

„Gdyby zabrać człowiekowi wszystko na trzy dni, a potem mu to oddać, zobaczyłby, jak wiele posiada rzeczy, za które może być wdzięczny, a które mu spowszedniały.”

Anna Mularczyk – Meyer, Minimalizm po polsku

„Staraj się żyć wyłącznie z tym, co niezbędne, a radość czerp z działania, spędzania czasu z ludźmi, tworzenia, a nie posiadania i kupowania dóbr materialnych.”

Leo Babauta, Książeczka minimalisty

„Muszę jeść, pić, spać i uważać, żeby nie zamarznąć ani się nie przegrzać, wszystko inne jest niekonieczne. „Chcę”, „mogę” – tak, ale na pewno nie „muszę”. Łatwo zapomnieć, jak niewiele z tego, co gromadzimy, jest naprawdę niezbędne.”

Anna Mularczyk – Meyer, Minimalizm po polsku

„Prostota jest szczytem wysublimowania.”

Leonardo da Vinci

„Bądź zadowolony z tego, co masz; ciesz się tym, jak jest. Kiedy widzisz, że niczego nie brak, cały świat należy do ciebie.”

Lao Tse

„Szczęście nasze bowiem jest proporcjonalne do ilości rzeczy, bez których możemy się obejść.”

Leo Babauta, Minimalizm

„Zbyt wielu ludzi wydaje pieniądze, których nie zarobili, by kupić rzeczy których nie chcą, by zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubią.”

Will Rogers

„Minimalista to człowiek niezwykle świadomy wartości pieniądza.”

Katarzyna Kędzierska, Chcieć mniej

„Pamiętaj te dwie proste zasady: nie kupuj, jeżeli nie masz gotówki lub jeżeli nie ma absolutnej konieczności.”

Leo Babauta, Minimalizm

Szczególnie ostatnia z przedstawionych myśli pomaga mi zweryfikować celowość kupienia i przyniesienia do domu kolejnego przedmiotu. Nie ma znaczenia, czy chodzi o kosmetyki, kuchenne gadżety, naczynia, elementy dekoracyjne, ubrania czy nawet meble. Nie lubię nadmiaru. Męczą mnie przeładowane przestrzenie. Dużo przyjemniej odpoczywa, myśli i nawet oddycha się w pustce, niż w mieszkaniu do granic możliwości wypełnionym rzeczami. Im więcej przedmiotów, tym łatwiej tworzy się bałagan, więc, by łatwiej zachowywać porządek, lepiej mieć tych rzeczy zwyczajnie mniej. Kiedy nie trzeba non stop sprzątać, czasu na rzeczy przyjemne też jest więcej. Dlatego tak pociągająca stała się dla mnie filozofia minimalizmu. Proste życie daje więcej czasu, by zajmować się tym, co ważne: spotkaniami z ludźmi, budowaniem relacji, emocjami. W przestrzeniach nieprzeładowanych jest miejsce na wolne myśli. Idąc tym tropem, w gabinecie stanął tylko jeden wąski regał z książkami, chociaż uwielbiam czytać. Ebooki i biblioteki, które na nowo odkryłam, dają dostęp książek bez konieczności gromadzenia ich w fizycznej postaci, co kiedyś robiłam nagminnie. Ubrania, których nie nosiłam przez mniej więcej rok, puszczam w świat: sprzedaję lub (częściej) oddaję, może ktoś zrobi z nich użytek, ja już na pewno nie, skoro nie miałam potrzeby założenia ich przez cały rok. W kuchni są 3 garnki oraz 4 patelnie (grillowa, głęboka, duża ceramiczna i mała teflonowa). Jestem zdania, że na nasze kulinarne zdolności oraz potrzeby, to aż nadmiar. Nawet kosmetyki nauczyłam się kupować w ilości adekwatnej do aktualnych potrzeb, bez przeobrażania łazienki w małą drogerię, co kiedyś było największą pułapką, w jaką notorycznie łapały mnie konsumpcjonistyczne czasy.

Dążenie do minimalizmu zdecydowanie ułatwiło mi życie. To filozofia, która, w dobie dostępności wszystkiego wokół i notorycznego wpajania, że zasługujemy, by posiadać więcej, już, zaraz, tu i teraz, jest niezwykle potrzebna. Po lekturze wielu publikacji doszłam do świadomości, że kultura szybkich gratyfikacji niekoniecznie przynosi mi szczęście, kupowanie daje satysfakcję jedynie na parę chwil, więc warto je racjonalizować, nauczyć się czekać (a o tym jak to zrobić znacznie więcej jest tu: Sztuka czekania. Odraczanie gratyfikacji), ale też obserwować siebie. Nie każdemu będzie dobrze, kiedy skrajnie ograniczy posiadanie. Po czasie przyglądania się własnym reakcjom, odnotowywaniu w głowie, kiedy jestem naprawdę zadowolona, zrozumiałam, że minimalistką z krwi i kości nie będę nigdy. Są dziedziny, w których lubię mieć wybór. Nabywanie i posiadanie niektórych przedmiotów, potrafi sprawić mi przyjemność, więc nie widzę sensu pozbawiania się tych drobnych radości. Określony strój ma moc podbudowywania pozytywnej samooceny. Metka na ubraniu nie ma znaczenia, ale spójność całego zestawu, dopasowane detale, wygląd nie tylko estetyczny, lecz w moim pojęciu postrzegania: ładny sprawia, że czuję się lepiej. Dziś jednak, poniekąd dzięki minimalizowaniu, choć mogę pozwolić sobie na droższe ubrania, nadal uwielbiam second handy i wyprzedaże (Zawsze mam się w co ubrać. Jak kompletować garderobę?). Zapach, którym spryskuję nadgarstki dostosowuję do nastroju – nie chcę posiadać dziesiątek flakonów, ale jeden to zdecydowanie zbyt mało, by roztaczać wokół siebie odpowiednią aurę na wieczornej randce oraz w pracy. To proste przykłady zaczerpnięte z codzienności. Kiedy bez straty (choćby emocjonalnej), mogę wybrać inne rozwiązanie niż zakup, bez mrugnięcia okiem się na nie decyduję. Jeśli mogę wydać mniej pieniędzy na daną rzecz, korzystam z takiej okazji. Zgłębienie idei minimalizmu nauczyło mnie prostszych wyborów, ograniczania, jednak bez wpadania skrajności. Kiedy coś naprawdę wpadnie mi w oko, nie mam wyrzutów sumienia ani z powodu sprowadzenia do domu kolejnego przedmiotu, ani też wydania na niego określonej kwoty. Praktykuję zdrowe podejście, bez wpadania w skrajności. Nazywam to optymalizacją. I bardzo polecam.

Ciekawa jestem, jak jest u Ciebie? Przemawia do Ciebie idea minimalizmu? Nie ograniczasz się w ogóle, czy może, tak jak ja, wolisz optymalizować? Koniecznie podziel się w komentarzu!

Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion.

Pozdrawiam, A.

 

6 myśli w temacie “Minimalizm czy optymalizacja?”

  1. Zasada złotego środka lepiej odpowiada potrzebom współczesnego człowieka niż restrykcyjny minimalizm. Podpisuję się pod Twoim tekstem :). Choć ja mam słabość do książek bardziej niż do biżuterii, która mogłaby dla mnie nie istnieć.

    Polubienie

  2. Piękny tekst wypełniony spokojem i radością. Sztuka wyboru – jeśli nauczymy się mądrze wybierać (a dotyczy to także rzeczy, które posiadamy) to odkryjemy klucz do życia pełnego chwil małych szczęść. Będę wracać do Ciebie Aneto!

    Polubienie

  3. Wiesz, ja mam upatrzony zegarek. Upatrzyłam sobie taki, który zupełnie nie jest pierwszą potrzebą, bo mogłabym kupić normalny. Ale chodzę już prawie rok bez zegarka, choć jestem osobą, która zawsze miała zegarek na ręku. Doskwiera mi jego brak, ale uznałam, że faktycznie odpowiada mi tylko ten model i czekam… Wolę nie mieć w ogóle niż kupować jakikolwiek… Także potrafię gratyfikację długo odsuwać w czasie i doceniam minimalizm, choć ten upatrzony zegarek w ogóle nie jest minimalistyczny. 😀

    Polubienie

    1. Rzeczy są po to, by służyć i umilać czas, więc doskonale rozumiem, że albo ten konkretny, albo żaden. W takim zawieszeniu mam jedną torebkę. Kiedyś ją kupię, na razie nie potrzebuję, więc wisi sobie z tylu głowy 😊

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s