Uncategorized

Minimalizm nie musi być szary

Lektura książek o minimalizmie zmieniła wiele w moim życiu. Nadal mam całą masę rzeczy, nie zamierzam nawet mierzyć się z prekursorami idei, takimi jak: Leo Babauta, który tak bardzo ograniczył ilość posiadanych przedmiotów, że jest w stanie je wymienić i policzyć co do sztuki (warto zajrzeć do jego publikacji pt. „Minimalizm”), czy Fumio Sasaki, przekazującym w swojej książce „Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński” wiele słusznych uwag, jak choćby to, że nie ma najmniejszego powodu, by zamieniać własne mieszkanie w magazyn, kiedy wszystko, czego potrzebujemy jest na wyciągnięcie ręki w sklepie za rogiem. Obaj przedstawiają, jaką drogę przeszli, wyjaśniają jak wiele dobrego przyniosło im pozbycie się rzeczy i kiedy poczuli się szczęśliwi, tak prawdziwie, po prostu szczęśliwi, co, jak się słusznie domyślacie, nie miało najmniejszego związku z posiadaniem. 

Minimalizm szturmem wdarł się na salony i co tu dużo mówić – stał się zwyczajnie modny, przez propagowanie prawd życiowych, jakie buddystom znane są od wieków, a których my, ludzie żyjący w erze konsumpcjonizmu, musimy – i coraz częściej chcemy, uczyć się na nowo. Definiując jednym zdaniem: minimalizm to ograniczenie liczy rzeczy do tego, co jest nam w życiu niezbędne, wyzbycie się przedmiotów, by znaleźć przestrzeń dla prawdziwych emocji i przeżyć. Prostota rozwiązań. Mniej rzeczy, więcej wrażeń. Luksus życia pełnią sił, bez marnotrawienia ich na nieistotne detale. 

Szukając inspiracji wszelakich, zaglądam często na Instagram lub Pinterest. Kiedy wpiszemy w wyszukiwarkę hasło #minimalizm, pokaże nam się wiele pięknych, nieprzeładowanych obrazków i zdjęć dopieszczających zmysły. Tak odkryłam ideę garderoby kapsułowej, która pozwoliła mi przemodelować zawartość szafy i dzięki temu zawsze mam się w co ubrać. Ale minimalizm to nie tylko moda. Znaczna część wyszukiwanych treści przedstawia wnętrza. Czym się charakteryzują? Zwykle są to przestrzenie jasne, kolorystyka krąży w okolicach bieli, beżu, szarości. Proste formy, uporządkowane pomieszczenia, na które przyjemnie się patrzy. Wiele biur projektowych proponuje minimalistyczne rozwiązania, z uwagi na to, że wpisują się one w panujący obecnie trend. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że wnętrza te, choć rewelacyjnie wyglądają na Instagramie, nie do końca są dobre do codziennego życia. Ludzki mózg lubi, gdy się dzieje, a długotrwałe przebywanie w biało – szarych pomieszczeniach wpływa na nas męcząco i przygnębiająco, czasem wręcz depresyjnie.

Projektując sypialnię, która z założenia miała być pomieszczeniem utrzymanym w nurcie minimalizmu, postanowiłam przełamać schemat. Minimalizm nie musi być szary! Niezwykle proste, nieprzeładowane wnętrze, dzięki zastosowaniu kilku komponujących się z sobą kolorów, nabrało życia. Lustro kryjące niewielką garderobę optycznie powiększa i rozświetla przestrzeń, drewno na podłodze oraz ścianie za łóżkiem, nadaje ciepła – przeciągnięcie desek na ścianę zastąpiło zagłówek, a jednocześnie nadało wnętrzu unikalnego charakteru. Miękka tkanina narzuty oraz poduszki sprawiają, że pomieszczenie jest przytulne w odbiorze. Kącik z zielonym fotelem to kolejny element kolorystyczny, a zarazem miejsce, gdzie można przysiąść i poczytać książkę przed snem, nie siadając w ubraniu noszonym w ciągu dnia na łóżku. Całość dopełniają rośliny – jakże mogłoby ich nie być! W tym przypadku to skrzydłokwiaty umieszczone po obu stronach pokoju w donicach o energetycznej, pomarańczowe barwie. Dla przełamania jasnych barw, wszystkie wybrane do pomieszczenia lampy są czarne.

Mamy więc: jasne drewno, biel, zieleń, róż, pomarańcz, czerń – 6 kolorów, drewno w neutralnym odcieniu, białe ściany stanowiące tło oraz biel w kilku drobnych dodatkach i 4 mocne barwy, jednak przez oszczędność form i ograniczoną ilość mebli projekt nadal jest prosty w formie, a wnętrze nieprzeładowane, a co chyba najważniejsze: łatwe do uporządkowania.

sypialnia na poddaszu3 uzyte meble

Podoba Wam się moja wizja prostej sypialni pełnej radosnych barw? Jakie są Wasze wnętrza? Koniecznie podzielcie się w komentarzach!

Pozdrawiam, A.

 

12 myśli w temacie “Minimalizm nie musi być szary”

  1. Mi podoba się idea minimalizmu, ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła pozbyć się wszystkich z pozoru niepotrzebnych rzeczy. Kiedyś oglądając perfekccyjną Panią domu natknęłam sią na zasadę trzech P (P- piękne, P- potrzebne, P-pamiątkowe) i tak mi się wydaje, że większość takich rzeczy taka własnie jest:)

    Polubienie

    1. Polecam Ci poczytać o garderobie kapsułowej. Idealna opcja! Co prawda nie podąża się za modą i trendami, za to w szafie zawsze jest mnóstwo ubrań adekwatnych do okazji 🙂

      Polubienie

  2. Minimalizm jest mi bliski 🙂

    Na razie jeszcze dużo w tej kwestii mam do zrobienia – szczególnie w kwestii ubrań, ale pracuję nad tym!

    Piękne wnętrze :)))

    Polubienie

  3. Mnie się podoba! Funkcjonalnie i kolorowo. Moja sypialnia jest bardzo podobna, a nawet bardziej minimalistyczna. NIe ma w niej nic ozdobnego, co by nie pełniło konkretnej funkcji. Nie przepadam za bibelotami, ozdobnikami, pewnie najbardziej ze względów praktycznych, ale co się dzieje w szafach, to magia…niestety:) Z pewnością sięgnę do źródeł o których wspominasz, jeszcze w tym roku, chcę zobaczyć, poznać jeszcze więcej korzyści płynących z minimalistycznego stylu życia, z których z pewnością teraz nie zdaję sobie jeszcze sprawy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s