kochaj życie!, podróże małe i duże

Podróże po świecie i w głąb siebie. Dobre emocje. Pozytywne myślenie.

Żyjemy szybko, ale czy przez to bardziej? Czasem dobrze przystanąć, zrobić dla siebie coś, co poprawi jakość dotychczasowego życia.

Założyłam tego bloga wcale nie po to, by udowadniać swój profesjonalizm w jakiejkolwiek dziedzinie życia, ale poopowiadać historie, z których ja i Wy moglibyśmy wyciągać wnioski. Albo, żeby tak po prostu pogadać sobie o codzienności, o książkach i filmach, które otworzyły jakieś drzwi w mojej głowie, o spotkaniach, relacjach, rozwiązywaniu problemów pierwszego świata. Koniec z próbowaniem rzeczy, których nie czuję i nie kumam. Od teraz będzie to miejsce z lekcjami: odrobionymi i tymi, które jeszcze wiele nas nauczą, albo nie zmienią nic poza zapchaniem czasu, kiedy w kolejce na pocztę będziecie czekać po odbiór paczki, bo listonosz znów zostawił awizo, mimo że byliście w domu cały dzień.

Czasem są takie dni, że chciałoby się zgłosić nieprzygotowanie, usiąść w ostatniej ławce i cichaczem podjadać czekoladę, a inni niech trudzą się nad wykonywaniem zadań. O tym też sobie pogadamy, bo niestety, żyćko nie jest lekcją matematyki, a jeden plus jeden mało kiedy po zsumowaniu daje dwa. Więc (od którego absolutnie nie powinnam zaczynać zdania) będę sobie tu pisać, jak bardzo nie umiem dodawać, a Wy, jeśli tylko macie na to ochotę, czytajcie i może czasem dajcie znać, że też, tak najbanalniej, nie umiecie w życie.

Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion

kochaj życie!

Jak pisać? Rady żywcem wyjęte z „Pamiętnika rzemieślnika” Stephena Kinga

Jak pisać?

Większość punktów z poniższej listy to dosłowne cytaty z „Pamiętnika rzemieślnika” Stephena Kinga. Przygotowałam ją poniekąd dla wszystkich Was, którzy chcielibyście kiedykolwiek dzielić się ze światem tym, co myślicie w pisemnej formie, ale ba rdziej dla siebie, bo odkąd opanowałam umiejętność pisania, jest to główna forma, w której jestem w stanie wyrazić siebie bardziej. Mój blog miał roczną przerwę. Pisanie zaśniedziało. Umiejętność przelewania myśli na papier zaniemogła. Ale to nic. Pisanie, to jedna z umiejętności, która, raz opanowana, wraca do nas po lekkim rozruchu. Kondycję umysłową odzyskać na szczęście łatwiej niż formę fizyczną. Jedno i drugie wymaga jednak treningu.

Rozruch po przewie zaczęłam od lektury i zrobiłam notatki. Poniżej kompendium wiedzy, zalecenia człowieka, który odniósł w dziedzinie pisarskiej spektakularny sukces.

29 rad, które nauczą Cię, jak pisać:

1. Utrzymuj uwagę.

2. Porzuć stronę bierną, zapomnij, że istnieje.

3. Przysłówek nie jest Twoim przyjacielem.

4. Pisarstwo to kwestia organizacji myślenia.

5. Jeśli chcecie zostać pisarzami, przede wszystkim powinniście pamiętać o dwóch rzeczach: dużo czytać i dużo pisać. Nie da się tego uniknąć. Nie istnieje droga na skróty.

6. Zbyt ubogi opis sprawia, że czytelnik czuje się oszołomiony i zagubiony. Zbyt dokładny grzebie go pod stosem obrazów i szczegółów. Cały trik polega na tym, by odnaleźć złoty środek.

7. Wykorzystanie porównań i innych środków stylistycznych to jedna z głównych radości czytania i pisania prozy. Celne porównanie może ucieszyć nas tak bardzo jak spotkanie starego przyjaciela w tłumie nieznajomych.

8. Tajemnica dobrego opisu opiera się z jednej strony na wyraźnym widzeniu, a z drugiej – na jasnym pisaniu, używaniu prostego słownictwa i świeżych obrazów.

9. Jedną z podstawowych zasad dobrej prozy jest reguła, żeby nigdy nie mówić o czymś, co można pokazać.

10. Zawsze należy mówić prawdę; bardzo wiele od tego zależy.

11. Całe zadanie sprowadza się do dwóch rzeczy: uważnego przyglądania się temu, jak zachowują się otaczający nas prawdziwi ludzie, a następnie przekazaniu prawdy o tym, co widzimy.

12. Żaden z ozdobników nie konstruuje opowieści. Tylko opowieść tworzy opowieść.

13. Symbolika. Dobrze, gdy jest.

14. Motyw przewodni: o czym jest opowieść? Waszym zadaniem w trakcie lub tuż po napisaniu pierwszej wersji jest stwierdzenie, o co chodzi w książce. Podczas redakcji – przynajmniej jednej z nich – musicie sprawić, by to coś stało się jasne i wyraźne. Być może pojawi się wówczas konieczność dokonania sporych zmian i skreśleń.

15. Nuda bywa świetnym bodźcem dla kogoś, kto utknął w martwym punkcie.

16. Czasami książka udziela odpowiedzi, ale nie zawsze.

17. Rozpoczynanie od pytań i motywów przewodnich to najprostszy przepis na stworzenie złej prozy. Dobra proza zawsze zaczyna się od historii i stopniowo się rozwija, ukazując wiodący temat. Niemal nigdy nie zaczyna się od tematu, który rozwija się w historię.

18. To, jak długo pozwolicie odpocząć waszej książce – przypomina to nieco odstawienie ciasta przed kolejnym wyrabianiem – zależy wyłącznie od was. Osobiście jednak uważam, iż okres ten powinien trwać co najmniej sześć tygodni.

19. Jeśli nigdy wcześniej tego nie robiliście, przekonacie się, że czytanie własnej książki po sześciu tygodniach to dziwne, często cudowne przeżycie.

20. Każda powieść ma swego jednego jedynego czytelnika, a w różnych momentach podczas pisania autor myśli: „Ciekawe, co on/ona powie, gdy to zobaczy?”

21. Idealny Czytelnik pozwala także najlepiej ocenić, czy wasza historia ma właściwe tempo i czy należycie potraktowaliście jej tło.

22. Opuszczaj nudne kawałki. Oznacza to skreślanie w celu przyspieszenia tempa i większość z nas musi to robić (zabijajcie to, co kochacie, zabijajcie to, co kochacie, nawet jeśli pęka wam przy tym wasze małe, egocentryczne, pismackie serce; zabijajcie to, co kochacie).

23. Musisz skracać swoje opowiadania. Oto wzór: druga wersja = pierwsza wersja – 10%. Efekty rozsądnego skracania są natychmiastowe i często zdumiewające – literacki odpowiednik viagry.

24. Konstruując przedakcję, musicie pamiętać o dwóch ważnych rzeczach: a) wszyscy mają jakąś przeszłość, i b) zazwyczaj nie jest ona ani trochę interesująca. Skupcie się na jej najciekawszych fragmentach i nie dajcie się ponieść reszcie. Długie opowieści o życiu najlepiej sprawdzają się w barach, wyłącznie godzinę przed zamknięciem i tylko wtedy, gdy to wy stawiacie.

25. Prowadząc poszukiwania agenta i wydawcy, musicie być przebiegli, ostrożni i uparci, ale – powtarzam raz jeszcze – najważniejszą rzeczą, jaką musicie robić, jest czytanie tego, co się sprzedaje

26. Nikt cię nie wysłucha, jeśli nie będziesz wyglądał jak zawodowiec.

27. Jeśli możecie to robić dla przyjemności, będziecie to robić zawsze.

28. Pisanie nie jest życiem, myślę jednak, że czasami może stać się powrotem do życia.

29. Najstraszniejsza jest zawsze chwila przed początkiem. Potem może być już tylko lepiej.

Wymyśliłam sobie pewien projekt. Dawno temu. Nigdy nie czułam się na siłach, by rozpocząć jego realizację. Dziś mam 31 lat i tak, zamierzam wreszcie iść za marzeniem, iść za marzeniem i tak dalej, aż do końca.

A do tej listy wracać będę ilekroć dopadnie mnie kryzys twórczy. A Ty?

Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion.

kochaj życie!

I nie zdarzyło się…

Nie bardzo wierzę w przypadki. Zwłaszcza, kiedy dwoje ludzi spotyka się ot tak, a okazuje się, że… No właśnie, co?

To był maj, ale nie Saska Kępa. W wirtualnej rzeczywistości zacząłeś opowiadać mi o bańce, w której żyłeś. Przy zachodzie słońca w Khao Lak, w Tajlandii. Przy kieliszku wina w wannie pełnej piany. Pokrywały się te gwiazdozbiory. Zwyczajnie, jakbyśmy znali się sto lat. A mówią, że internet napompowany jest i nieprawdziwy wcale.

Działałam na Twoją wyobraźnię. A ona jest bardzo bogata, bo zawsze uwielbiałeś marzyć… Oboje dzieliliśmy słabość do męskich koszul noszonych z szortami albo nawet bez. I pisałam do Ciebie w środku nocy, by życzyć kolorowych snów, które przecież już śniłeś godzinami. Uśmiechałeś mnie czasem, to miłe. Po kilku kroplach, podanych opuszkami, zazwyczaj chciałeś więcej. Wina i mnie. Lubiłam nasze zawoalowania. Lubiłam parę dosłowności i opowiadanie bajek, bardzo podszytych tym, jak chciałabym pooddychać Twoim oddechem. Byłam ciekawa, jak układasz dłonie, kiedy siedzisz przy stole. I bardzo spragniona smaku…

Chciałeś kiedyś mieć żonę. I dom własnoręcznie zaprojektowany. Zazdrość uznajesz tylko wtedy, kiedy jest motywacją do działania. Jesteś trochę romantykiem. Ale to mi marzy się śniadanie z widokiem na wieżę Eiffela i wschód słońca na Machu Picchu.

„Tak czasami sobie myślę, że chciałbym się już z Tobą zobaczyć.” Jestem raczej z gatunku dotykowców i mam ponadnormatywną ciekawość przepływu energii. Przepadłam po tamtym zdaniu. Nie zliczę, jak wiele razy braliśmy wspólnie prysznic. Czy tylko wirtualnie?

Zaprosiłeś mnie na kawę/herbatę, na którą nie dotarliśmy wcale. Chcieliśmy posiedzieć na klifie celebrując ciszę i wino, definitywnie białe. W planach był też Wrocław i knajpka, która nie pachnie dymem. Kusiłeś jedzeniem, bo pizzę robisz najlepszą na świecie. Zapraszaliśmy się tak 36284898 razy. Aż odległości między ustami a ustami stały się zbyt dalekie.

Przed świętami dałeś mi swój numer. Do dziś nie wiem, jakim tonem mówisz dobranoc, które setki razy wybrzmiało na ekranie.

Dryfowaliśmy między pożądaniem a niedopowiedzeniami.

Zatańczmy jak owady przy zakurzonej żarówce.

Najlepiej na obcasach i po dużej wódce.

Wyjedźmy gdzieś za miasto, odwróćmy się plecami

Będziemy się poznawać ustami i palcami.

W następnym życiu spróbujmy się nie przegapić.

Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion.

kochaj życie!

Kiedyś blogi były pamiętniczkami.

Nie umiem w życie

Założyłam tego bloga wcale nie po to, by udowadniać swój profesjonalizm w jakiejkolwiek dziedzinie życia, ale poopowiadać historie, z których ja i Wy moglibyśmy wyciągać wnioski. Albo, żeby tak po prostu pogadać sobie o codzienności, o książkach i filmach, które otworzyły jakieś drzwi w mojej głowie, o spotkaniach, relacjach, rozwiązywaniu problemów pierwszego świata. Koniec z próbowaniem rzeczy, których nie czuję i nie kumam. Od teraz będzie to miejsce z lekcjami: odrobionymi i tymi, które jeszcze wiele nas nauczą, albo nie zmienią nic poza zapchaniem czasu, kiedy w kolejce na pocztę będziecie czekać po odbiór paczki, bo listonosz znów zostawił awizo, mimo że byliście w domu cały dzień.

Czasem są takie dni, że chciałoby się zgłosić nieprzygotowanie, usiąść w ostatniej ławce i cichaczem podjadać czekoladę, a inni niech trudzą się nad wykonywaniem zadań. O tym też sobie pogadamy, bo niestety, żyćko nie jest lekcją matematyki, a jeden plus jeden mało kiedy po zsumowaniu daje dwa. Więc (od którego absolutnie nie powinnam zaczynać zdania) będę sobie tu pisać, jak bardzo nie umiem dodawać, a Wy, jeśli tylko macie na to ochotę, czytajcie i może czasem dajcie znać, że też, tak najbanalniej, nie umiecie w życie.

Czytaj dalej „Kiedyś blogi były pamiętniczkami.”

kochaj życie!, podróże małe i duże

Sama w podróży. Pierwszy wyjazd: Kordoba.

„Nie pytaj, dokąd jadę, czy na pewno na bilet mam,

siedzenie i czekanie to mój naturalny stan”

Elżbieta Mielczarek, Poczekalnia PKP

Kordoba. Moja pierwsza samotna podróż 

Kordobę w zasadzie można zobaczyć w jeden dzień. Można również spędzić tam tydzień i nie zwiedzić miasta w pełni, choć zabytków wcale nie ma tak wiele. Zaułków i zakamarków w malowniczych wąskich uliczkach za to po prostu nie sposób zliczyć. Jeden dzień czy tydzień? Samotnie czy z ekipą? W odpowiedzi padnie moje ulubione stwierdzenie: zależy. Od tego, jakimi typami podróżników, czy po prostu ludzi, jesteśmy. Zależy nam na złapaniu tzw. klimatu miasta czy zwiedzeniu wszystkich zabytków i przejściu muzeów jednego po drugim. Zależy czy zwiedzamy sami, czy ktoś nam towarzyszy, a jeśli tak: czy jest to jedna, dwie osoby, czy może większa grupa? W gronie przyjaciół można bawić się rewelacyjnie, ale dopiero wyjazd w pojedynkę, taki na własną rękę pozwala odkrywać siebie i zobaczyć czego my sami poszukujemy.

Tym razem, w Kordobie, pierwszy raz byłam sama na wyjeździe.

Czytaj dalej „Sama w podróży. Pierwszy wyjazd: Kordoba.”

kochaj życie!

Czy przytulanie jest ważniejsze niż jej orgazm?

Jest tylko jeden powód, dla którego my, ludzie, wywracamy całe swoje życie do góry nogami. Przeprowadzamy się, jesteśmy skłonni porzucić dobrze płatną pracę, rezygnujemy z wygód, wyzbywamy się nałogów, zmieniamy zachowanie. Ten powód to źródło radości i dla wielu: główny cel istnienia. Wiecie już, co autorka ma na myśli?

Czasami dwie osoby spotykają się przypadkiem i okazuje się, że czekały na siebie całe życie, a to, co do tej pory wydawało się ważne, nabiera mniejszego znaczenia. Innym razem wszystko niby „klika”, aż pewnego dnia oboje dochodzą do wniosku, że przestało i między ludźmi, którzy spędzili razem kilka(naście) ładnych lat po prostu nie ma już fal. Są obok jakby z przyzwyczajenia, mogą nawet tak trwać i trwać. Żyć bez miłości? Może i się da, ale dlaczego mielibyśmy to robić?

Czytaj dalej „Czy przytulanie jest ważniejsze niż jej orgazm?”

kochaj życie!

A gdyby tak przestać odkładać życie na jutro?

Żyjemy szybko, ale czy przez to bardziej? Mocniej, intensywniej, pełniej? Przewijając taśmę wspomnień, zatrzymujemy się w miejscach, które nas poruszyły. Pamięć to funkcja emocji, a w życiu ogromną rolę odgrywają detale, drobne chwile, które można celebrować. Najlepiej wspólnie: z partnerem, rodziną, przyjaciółmi. Dlatego lubimy Dni Kobiet, Walentynki i rocznice. Obchodzimy święta oraz urodziny, wyjeżdżamy na wakacje – bo chcemy nadać codzienności barw, wydobyć z rutyny momenty warte zapamiętania. Życie jest zbyt krótkie, by nosić bawełniane gacie.

Czytaj dalej „A gdyby tak przestać odkładać życie na jutro?”

kochaj życie!

Rok bez zakupów to nie rok bez kupowania. Mój przepis na szafę idealną.

W styczniu założyłam sobie, że przez cały rok nie kupię nowych ubrań, kosmetyki tylko te, które zastąpią zużyte, zero książek w wersji papierowej, kobiecych magazynów, kurzołapów do domu. Przez 2,5 miesiąca szło mi perfekcyjnie. Nawet w lutym, kiedy spaliła mi się lampa do hybryd rozwiązanie nadeszło poprzez instagramową znajomość. Ale… Mamy połowę marca, a ja muszę publicznie przyznać, że w kilka dni wydałam 1100zł na ciuchy, pora więc zacząć liczenie wyzwania od początku.

Zanim dojdę do powodu porażki opowiem Wam, co te 2,5 miesiąca zmieniło w mojej głowie, bo poprzez świadome niekupowanie perspektywa posiadania stała się zupełnie inna.

Czytaj dalej „Rok bez zakupów to nie rok bez kupowania. Mój przepis na szafę idealną.”

kochaj życie!

Jak to zrobić, by zawsze być szczęśliwym?

Życie lubi stawiać przed nami wyzwania, których się nie spodziewamy. To taki spontan, nie można go przećwiczyć. Kiedy masz coś zaplanowane, płata figle i musisz znaleźć plan B. A czasem C albo nawet D. Jest jednak jeden sposób, by niezależnie od okoliczności czuć się szczęśliwym człowiekiem.

Czytaj dalej „Jak to zrobić, by zawsze być szczęśliwym?”

kochaj życie!

Styczeń bez zakupów: podsumowanie miesiąca

Podobno najtrudniej zacząć. Moim zdaniem, znacznie więcej energii potrzeba, by wytrwać. Początek zawsze wiąże się z dużym zapałem, energią, wysokim poziomem motywacji. Wtedy każde działanie jest łatwe. Później euforia startującego nieco opada i pojawiają się chwile zwątpienia. Pokusy nabierają mocy.

Czytaj dalej „Styczeń bez zakupów: podsumowanie miesiąca”

kochaj życie!

Marki premium. Co sprawia, że chcemy je mieć? Kryzys w pierwszym miesiącu bez zakupów.

Pierwszy miesiąc bez zakupów prawie za mną. O ogólnych założeniach przeczytasz we wpisie 2019. Rok bez zakupów Do tej pory nie było jakoś szczególnie trudno, ponieważ mam jeszcze niezły zapas kosmetyczny, sklepy z wyposażeniem domu omijam szerokim łukiem, a za ciuchami nigdy przesadnie nie szalałam. Co innego dodatki. Tu pojawiła się poważna pokusa…

Czytaj dalej „Marki premium. Co sprawia, że chcemy je mieć? Kryzys w pierwszym miesiącu bez zakupów.”